czwartek, 10 lipca 2014

Doomsday się zbliża

Doomsday wielkimi krokami się zbliża. Oczator posrany, bo z "robotami" jesteśmy daaaleko w tyle według harmonogramu. Przyszedł już czas, kiedy nie ważna pogoda, każdy możliwy czas wykorzystać trzeba na przygotowania.

Do tego wracając z ostatniego weekendu Pieszczoch powiedział BASTA! To coś bardzo poważnego na linii most - wał - skrzynia biegów - sprzęgło. Diagnoza i naprawa w przyszłym tygodniu. 

Czas powoli się kończy kiedy sami możemy wykonać pewne zadania. Dlatego dokończenie bagażnika dachowego trzeba będzie zlecić na zewnątrz jak i wstawienie dodatkowych okien. Bagażnik, okna, kilka innych tematów nas trzyma aby zacząć "wykończenie wnętrza".

Pozostało tak na prawdę 1,5 miesiąca na przygotowania. Oczator już nie chce kończyć elektryki wraz z deską rozdzielczą na kilkanaście minut przed startem!

Powyższe nie oznacza, że w ten weekend nie próżnowaliśmy! Wszyscy ciężko pracowali, wraz z nowym członkiem!

Teraz najsmutniejsza z wiadomości. Prace zaczęły się bardzo późno jak i pomysł, że w tym roku jedziemy. Czemu? Ojciec Dyrektor, założyciel naszego Squadu nie jedzie! Mowa o Pawle, zwanym dalej Kuraku. Trzymaliśmy informację długo w sekrecie, jednak nie możemy dalej tego ukrywać z wielu powodów. Z powodów prywatnych pozostanie w pieleszach domowych. Trzeba jednak przyznać - stara się, pomaga, pracuje jakby 13 września kierował się w stronę Lloret de Mar! Kochamy Cię i dziękujemy!

Dla Oczatora nie będzie to łatwe, wszystko zawsze robili razem, do dziś dnia nie może się z tym pogodzić!!

...a echo odpowiedziało mać, mać, mać

Ostatni weekend minął pod znakiem - nie bądź burak, ciężko pracuj! Trzeba było wyczyścić dach z 3 letniej i 27 letniej farby. Rdzawiki i tlenki już atakowały, musimy wszystko wyczyścić, a nie było to proste. Kilka dni później udało się wykonać zadanie w 80%.

Jak zawsze fotorelacja


Grzegorz przygotowuje się do ciężkiej pracy!

Oczator pozuje...


Znowu pozują... Kura! Dzięki za pomoc! Trzeba przestrzegać przepisów BHP, a zwłaszcza na kolei!!


Jeszcze tak dużo przed nami...



Firmie Barbaras dziękujemy! Co roku dostajemy koszulki i nie możemy się z nimi rozstać!



Prawie skończone... i tutaj drogi widzu zastanawiasz się skąd te góry i doliny, prawda? Odpowiadam tylko jednym słowem: Kura. Tak, Tak, Kura przez ostatnie 3 lata pakował walizki na dachu :) ...i tak Cię kocham!


Żywa blacha? Rdzawiki? Tlenki? trzeba się chronić przed deszczem!


do żywej blachy!


Przód Pieszczocha nas pokonał!


Pomimo ciężkiej pracy, Kura jeszcze znalazł siły na koszenie. Piękna rzeźba, ach te mięśnie!


Oczator! Jak ty wyglądasz?!? Muszę zrobić zdjęcie!


Fajny jestem, nie?!?


Serce Pieszczocha, ono poprowadzi nas w tym roku w kierunku Lloret de Mar!!


Przyszedł czas na odpoczynek, grill, ognisko...


nie, to ja zrobiłem dzisiaj więcej!!


Po powrocie do Krakowa Oczatator rzekł będąc pewien, że nigdzie żadna sowa ani przyjaciele nie zarejestrowali:

Prezesie! Zadanie wykonane w 80%!!


jeszcze tylko 20%...


To tylko podkład, biała farba zostanie naniesiona po instalacji bagażnika!

więcej info wkrótce!










2 komentarze:

  1. Z tym wałem to dobrze, że wyszło teraz, a nie w drodze do Hiszpanii. Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety przypuszczenia się sprawdziły i trzeba rozebrać most :(

      Usuń