niedziela, 11 sierpnia 2013

Kronika wyjazdu. Dzień pierwszy

Trasa: Katowice - Suwałki, 11 godzin, 600 km

A tak wygląda skrótowy zapis dnia, czyli te momenty, które zapadły mi w pamięć najbardziej.   Kura po czwartym piwie: Zatrzymajmy się, chce mi się sikać. Jak na złość w Pieszczochu obowiązują zasady ogólnie przyjętej demokracji. W związku z powyższym Kura zaczyna szukać sojuszników. Ja jestem dziś zmiennikiem i piwa nie piję więc do toalety mi niespieszno. Łukasz prowadzi i też raczej nie chce stawać. W związku z powyższym Kura zwraca się do Oli: Bober, chcesz sikać? Ola bez zbytniego entuzjazmu (pije dopiero pierwsze): nnooo moogę. Na co uradowany Kura: Super, Ola może już sikać! No to się czegoś dowiedziałem na początek. Ola najwyraźniej czasem nie może sikać...

Kontynuujemy jazdę do Suwałk. Jest wesoło, z kwadrofonicznego zestawu audio leniwie sączy się Sepultura lub coś ostrzejszego. Wszyscy mają dobre nastoje. Tylko nie Kura, który już przed Warszawą odmówił posłuszeństwa i po prostu przestał działać. Innym objawem jego duchowej abstynencji jest to, że przestał prosić o kolejne piwo. A żeby utrzymać atmosferę powagi w stosunku do swojej osoby zaczął wydawać groźne gardłowe pomruki.

Na campingu tradycyjna polska gościnność czyli zupka chińska, piwo i wysokoprocentowa integracja z chłopakami "Do odcinki". Łukasz tak się zagalopował, że na tej integracji spędził czas do 6 rano. No cóż, Ola wspominała, że jak się Oczator do czegoś zabierze to robi to sumiennie, do końca i z pełnym zaangażowaniem. Potwierdził to dzisiaj alkomat wskazując odczyt poza skalą.   Kronika wyjazdu.

1 komentarz:

  1. Cztery piwa i pełny pęcherz, wstrząsy, troska o dobrą atmosferę i mowa o demokracji? Co z rzyganiem i "za przeproszeniem" sraczką? Też trzeba przeprowadzać głosowanie?

    OdpowiedzUsuń