poniedziałek, 10 czerwca 2013

Jesteśmy, żyjemy ciąg dalszy... Witamy Maćka!

W końcu w ten weekend pogoda dała nam trochę luzu i pozwoliła popracować przy Pieszczochu. 

...ale od początku

W sumie to znudziła mi się rywalizacja z Kurą (każe teraz na siebie mówić Kuru, Kura narcyz!). Nie wiem co muszę opublikować, aby się odegrał. Chyba zacznę go obrażać i wrzucać niecenzuralne fotki. Oczywiście  z wyjazdu Złombol 2012!

Mógłbym być nadal złośliwy i powiedzieć dzieciom, skąd się biorą jajka niespodzianki. Otóż Kura nie ma czasu pracować przy Pieszczochu, ani odpisywać na moje zaczepne wpisy na blogu ponieważ ma inne, ważniejsze zadanie!


Do rzeczy! Do rzeczy!

W sobotę udało się nam zdewastować Pieszczocha. Przygotowania pod wymianę foteli z przodu. Będą te, które były z tyłu. Wiem, skomplikowane. Skomplikowane z racji tego, że musimy wyciąć ścianę grodziową, oddzielającą przednią kabinę od przestrzeni na przewożenie Drobiu. Wiem, miałem już tego nie robić! To jest jednak silniejsze ode mnie. Ściąganiem burdelowej wykładziny i demontowaniem tylnej ławki zajął się ten z którego miałem się nie śmiać. Natomiast Oczator, wziął się za wymianę alternatora. Wymieniliśmy, ponieważ mieliśmy zregenerowany (łożyska, diody). Niestety nadal borykamy się z problemem w instalacji elektrycznej. Oczator wygląda już prawie jak Kuru (zarost na głowie, lub jak kto woli, jego brak). Jednak ma jeszcze kilka pomysłów w zanadrzu. Oczywiście podczas szukania problemu nie omieszkał spalić kilka przewodów z instalacji (jakże efektownie). Zepsuł również amperomierz. W niedzielę po kościele naprawił. Na tacę jednak nic nie dał.

Ponieważ wykruszyła nam się ekipa w postaci 2/5, wyjazd Pieszczochem stanął pod znakiem zapytania! Kuru, bo tak go w tym wypadku należy nazwać, miał asa w rękawie! Przedstawił mi śnieżynkę, którą trzyma w ogródku. Powiedział - nie ma 5+ do Pieszczocha? Jedziemy śnieżynką w trójkę!

Oto ona:




Ma prawie 30 lat a niecałe 52 tyś. przebiegu.

Jednak pojawiło się światełko w tunelu! Do ekipy dołączył Maciek Masta! Witamy! jesteśmy bardzo zadowoleni, ponieważ zbiera się zajebista ekipa! Maciek w najbliższym czasie dośle zdjęcie oraz opis na stronę. Był już w Norwegii kilka razy, jest doświadczony, kocha Skandynawię! Maćku! Jeszcze raz witamy na pokładzie!

Piątym członkiem załogi będzie Miłosz, któremu musimy dodać wiary w siebie i w to, że może pokonać tę trasę z nami i to Pieszczochem. Miłosz! nie zastanawiaj się! Nie ma nad czym!

Do zrobienia w Pieszczochu pozostało:
- Usunięcie grodzi
- Instalacja foteli z przodu (tych, które były z tyłu)
- Przeglądnięcie i ewentualna naprawa sprzęgła - tam jeszcze naszych kurzych nóżek nie włożyliśmy
- Przeglądnięcie mostu i ewentualna naprawa z niwelowaniem luzu (jest w granicach, ale nie ma co ryzkować)
- Gazowanie. Właśnie, nie zna ktoś dobrej firmy, która nie zedrze z nas i zna się na instalacjach pierwszej i drugiej generacji (oczywiście chodzi o LPG)
- Usunięcie usterki w instalacji elektrycznej (Pulsowanie lub jak kto woli migotanie świateł)
- Montaż foteli z tyłu 2+3 - marzą nam się takie -> Allegro - fajne, prawda?
- Montaż LCD + Raspberry PI (Wszystko robiący system w aucie) - jak ktoś posiada twarzksiążkę to tutaj trochę fotek: Twarzksiążka Generalnie to urządzenie za 35 dolców zasilane ładowarką na USB (5V) odtwarzające płynnie materiał Full HD (1080p)
- Wstawienie okien - najtrudniejszy punkt do wykonania.

Jak widać zostało tak niewiele. Niestety Niewiele zostało czasu! Równo za 2 miesiące startujemy. Trzymajcie kciuki!

Będziemy pisać częściej. Obiecuje. Oczywiście nie jak Kuru.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz