środa, 24 kwietnia 2013

Mocno się grzał, tak Pieszczoch, ale nie tylko...

Podczas codziennych wypraw, Pieszczoch dostawał wysokiej gorączki (prawie 100°). Musimy zrobić przed wyjazdem 1000km aby dociągnąć głowicę i wyregulować zawory. Grzałem się również i ja. Ze względu na temperaturę i wkurzenie, że dopiero zrobiliśmy głowicę i już mu dajemy "po dupie". Dodatkowy wentylator nie pomagał. Zatem dziś, zaraz po pracy postanowiłem usunąć termostat, który został zamontowany w zeszłym tygodniu! Oczywiście nowy. Pieszczoch odetchnął z ulgą, po agresywnej jeździe (hahahaha) temperatura na wskaźniku tylko 80° (idealnie) po zmierzeniu termometrem cieczy w chłodnicy - zaledwie 70°.

W przyszłym tygodniu Pieszczoch wyjeżdża na długi weekend, gdzie przejdzie:

- Gruntowne sprzątanie - tutaj musimy się przyznać, po zeszłorocznym Złombolu jeszcze nie wykonaliśmy tej, jakże ważnej czynności
- zamontowanie nagrzewnicy na tył (przyda się ciepło w kabinie przebywając na północy)
- odwrócenie foteli
- zamontowanie nowych (dodatkowych)
- usunięcie części grodzi, zamontowanie nowego fotela po stronie kierowcy
- zamontowanie nowego sprzętu audio (haj-fi)
- zamontować zregenerowany alternator

przed wyjazdem musimy jeszcze pojechać na analizę spalin i wyregulować nowiutki gaźnik, który już zaprzyjaźnił się z Pieszczochem.

W tym miejscu chcemy opisać pewną sytuację, która nie była dla nas miła. Długo zmagaliśmy się z tematem, jednak podjęliśmy decyzję. Napiszemy o tym.

W tamtym roku oddaliśmy samochód do firmy M4Garage. Poprosiliśmy o wymianę:
- aparatu zapłonowego (był problem z wyciągnięciem starego - zapieczony)
- wymianę alternatora

tylko tyle i aż tyle...

Nieszczęśliwym trafem ktoś sobie wszedł do samochodu i ukradł nam kila rzeczy. Nie była to wielka kwota (nieco ponad 300 zł). Należy zwrócić uwagę, że samochód miał sprawne wszystkie zamki a właściciel firmy twierdził, że samochód stał codziennie u niego na posesji (zamknięty teren). Samochód trzymali tydzień. Jak na takie prace, zdecydowanie za długo.

...efekt? Przy odbieraniu samochodu, silnik na jałowym biegu miał 1600 obrotów. Ok, każdemu może się zdarzyć, można zapomnieć. Po wyregulowaniu obrotów, okazało się, że jest za wczesny zapłon (źle ustawili) i było słychać detonacje w wydechu. Stwierdzili, że są zawory do wymiany. No cóż, na tę chwilę wierzyłem. W końcu to oni są fachowcami, jednak inny specjalista szybko nas "naprostował".

Dlaczego o tym piszemy? Właściciel zobowiązał się do pokrycia straty po kradzieży. Pomimo wielu interwencji, pieniędzy nie oddał. Jednak szale goryczy przelał fakt odkrycia, że szpilka od uchwytu alternatora była urwana. Trzeba wymienić uchwyt.

Być może trafiliśmy na zły dzień, stąd takie wrażenie. Jednak jeśli ktoś składa obietnicę i jest to dżentelmeńska umowa, należy się z tego wywiązać. Podsumowując - jeśli już chcecie skorzystać z ich usług, weźcie poprawkę na to, co nas spotkało. Tyle w temacie.

Jak zawsze krótka foto relacja z dzisiejszych prac


...a byłbym zapomniał, ktoś chce termostat? Nówka sztuka. Oddamy za darmo!

niedziela, 21 kwietnia 2013

Już jestem w domu

Mam zrobioną głowicę, wymienione zawory, popychacze. Mam wymienione łożyska na półosiach. Jestem nasmarowany (w sumie 27 kalamitek, wiedzieliście?). Wymieniony gaźnik na nowy. Dodane po jednym piórze na stronę w zawieszeniu. Wymieniony płyn hamulcowy. Przeglądnięty i wyczyszczony układ hamulcowy. Nawet dzisiaj się umyłem.

Niestety po zamontowaniu termostatu mocno się grzeję, dlatego też muszę go usunąć. Temperaturę na początku będę regulował sobie żaluzją na chłodnicy.

Dostałem nowy, oryginalny z Warszawy zegar. Powiększę swoją deskę rozdzielczą, zamontuje ów zegar (i nie tylko.... więcej informacji wkrótce).



Czapeczki na koguty oddałem do prania.


Niestety nigdzie nie możemy zakupić szybkiego wałka ataku do mostu, więc prawdopodobnie wrócimy do pomysłu gazowania Pieszczocha.

Z prac pozostało:
- wstawić 3 dodatkowe fotele
- wstawić 2 okna
- wstawić nowy sprzęt grający (najlepiej 7.1)

zrobić 1000 km na naprawionej głowicy, dociągnąć ją i raz jeszcze wyregulować zawory. Po wykonaniu w/w prac, Pieszczoch będzie gotowy do drogi!


środa, 17 kwietnia 2013

Podobno... na szczęście nuda nie rzuca nas po ścianach!

Podobno dobrze jest zacząć od początku...

...za siedmioma górami. Nie to jest żenujące! Rok temu kupiliśmy Żuka. To już było!

A zatem! Podobno nie zaczyna się zdania od a...

Do rzeczy!

Obiecaliśmy sobie ten film, ale jak nie, to nie... to nie ta bajka!

Obiecaliśmy sobie, że w tym roku gotówka nie będzie płynęła strumieniem, to był żart!

Boże! to jest dialog czy monolog?

Kilka dni temu nabyliśmy drogą kupna oryginalny, nowy gaźnik. Tak, gaźnik Webbera! Jesteśmy szczęśliwi.





Zrobiliśmy dzisiaj rachunek sumienia i dokładny przegląd... na śniadanie wymieniliśmy:

- Pompa hamulcowa - przeciekała jak pęcherz tych, którzy używają pampersy dla dorosłych
- Dołożyliśmy dwa pióra do zawieszenia z tyłu... jechaliśmy w czwórkę w tamtym roku, jeszcze nie siedzimy w Pieszczochu, a on już siedzi... w sumie siedział.



po badaniu kompresji, okazało się, że Pieszczoch na 4 cylindrze niedomaga. Jest nam przykro, po kilku skompilowanych testach podejmujemy decyzję, ustawiamy zawory, nic się nie zmieni, demontujemy głowicę!

regulacja zaworów


niestety, regulacja nic nie dała, demontujemy głowicę. Najpierw spuszczamy płyn chłodzący


Demontaż głowicy




Sama głowica, która upiększa się już nowymi gniazdami, uszczelkami itd...



Omawianie kolejnych kroków. Ważne jest to, że pijemy na równo z Pieszczochem, aby mu dorównać, kufle muszą mieć 1L...




plany...


Najważniejsze, że musztarda była z nami!


po twardych negocjacjach podjęliśmy decyzję, nie instalujemy gazu, instalujemy tzw. szybki wałek w moście (instalowany w tarpanie i w żuku z silnikiem Perkinsa) W tym momencie poszukujemy atak + koło 10/41. Komplety, które znaleźliśmy, ich ceny powalają z nóg! Co nam to da? mniejsze obroty silnika, mniejsze spalanie, ciszej w kabinie, te pijackie opowieści... w końcu usłyszę, nie zrozumiem, ale będę mógł podać dalej...


kolejne info wkrótce... dotarłeś tu? szacunek!



środa, 10 kwietnia 2013

Pieszczoch w Krakowie

Już jest. Po odlaniu zwietrzałej benzyny z gaźnika, po 6 miesiącach zimowego snu, odpalił jak to się mówi "od dotknięcia". Byliśmy mocno zdziwieni. Droga do Krakowa była czystą przyjemnością! Zaczynamy intensywne przygotowania.

W pierwszej kolejności:
- smarowanie wszystkiego co jest do smarowania (wszystkie ruchome elementy po Albanii rozmawiają z podróżującymi)
- wymiana łożysk w kołach
- przeglądnięcie układu hamulcowego
- wymiana oleju
- gazowanie


Przed zimowym garażem (Foton, dziękujemy!)


Odwiedziliśmy również hipermarket i znaleźliśmy rzadką wersję Żuka



 


Już w domu... 







poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Może trochę spóźnione...

...ale jest! Oto dowód, że zakończyliśmy Złombol 2012. Dyplom!


Jednocześnie informujemy, że w okolicach 09-10.04.2013 jedziemy po Pieszczocha. Zaraz po powrocie do Krakowa zaczynamy intensywne przygotowanie do Złombol 2013! Więcej informacji wkrótce.