piątek, 14 września 2012

Udało się, zdążyliśmy się spakować i planowo wyruszyć! Po załadowaniu wszystkiego, okazało się, że nasz Pieszczoch z wrażenia sobie usiadł. Resory się wyprostowały i oparły o odboje...


Kapitan Kura dopełnia ostatnich formalności. Podpisuje dokumenty, dzięki którym, będą mogli pobrać od niego narządy. Płciowe ma za małe do przeszczepu. Tak mawiają inne kury.


Dostaliśmy numer startowy, pojechaliśmy na Camping w Katowicach. Okleiliśmy samochód. Nasz numer startowy to 51.


Nie jest już bezimienny. Wszystkim się podoba. Podrywała nas nawet brzydka pani na A4 (na bramce).


 po wszystkich formalnościach oddaliśmy się czynności, którą będziemy powtarzać przez najbliższe dwa tygodnie.

Mamy problem z ciągnięciem. Powiedziałem, że ciągniemy, aby wybrać, kto jutro pierwszy prowadzi. Michał odparł, że woli prowadzić, niż ciągnąć...


2 komentarze: