czwartek, 27 września 2012

Stereotypy są do dupy

Rano jak to rano, testosteron członkom LumpeksSquadu czy też Reksio Team, zaczął wypływać uszami. Po burzliwej konwersacji, obraliśmy marszrutę via Macedonia, Serbia, Węgry, Słowacja i Polska. Macedonia jest przepięknym krajem. Przejeżdżając, napotkaliśmy autochtonów, którzy sprzedali nam lokalne produkty takie jak owoce i owoce przetworzone (nie mówimy o kandyzowaniu, pasteryzowaniu tudzież używaniu glutaminianu sodu). Zakupy w wolnocłowej strefie przekraczając granicę Macedonii przekroczyły limity obowiązujące na terenenie Serbija. Serb na granicy nawet się nie wzruszył, patrząc na Pieszczocha. Po przekroczeniu granicy, nasz GPS powiedział krótko "NIE". Nasze mapy (elektroniczne) nie mają gejolokaliacji. Wybieramy "telefon  do przyjaciela", podaje nam koordynaty. Wpisujemy.  Serbia, Vranje, enigma do GPS. Elektronika mówi NIE! Zatem używamy swoich umiejętności. Po 1,5 godziny dalej się nie poddajemy. Spotykamy na stacji piękną dziewczynę, która postanawia nas doprowadzić do celu. Mimo obaw, że będzie to film pt. "Hostel", jedziemy za nią. Doprowadza nas lepiej do celu niż gwiazdy i GPS. Jesteśmy na Campie. Jest cudowanie. Właściciele towarzyszą nam przez cały wieczór. Jest bosko.

kolejna relacja (bardziej rozwinięta) wkrótce.

1 komentarz:

  1. Na tą część Europy trzeba mieć ze sobą staromodne mapy papierzane, na Rumunie też i to te od rodziców bo na nowych narysowane są drogi do wybudowania w przyszłym stuleciu. Niby GPS działa, a potem nagle jesteś w czarnej dziurze.
    Szerokiej drogi.

    OdpowiedzUsuń