poniedziałek, 2 lipca 2012

Relacja z wyjazdu

Udało się dojechać! ba! udało się nawet wrócić. Pieszczoch dzielnie zniósł podróż. Nie obyło się bez niespodzianek. Musieliśmy robić w sumie 4 postoje, aby go ostudzić. Biedaczek gotował. Oczywiście po pierwszym przekroczeniu 95°C zrobiliśmy szybki tuning. Pomógł.




Zdecydowanie musimy zainwestować w wydajniejsze chłodzenie. Poddaliśmy go próbie, którą przeszedł. Ekstremalna jazda po wzniesieniach (nawet 10%). Przed Krakowem w drodze powrotnej w lewym przednim kole, bęben powiedział "p******e, nie hamuję!" co owocowało ściąganiem na prawo i wymagało wysiłku, aby utrzymać samochód w torze jazdy.

W pierwszej kolejności został wymieniony tłumik. Hurra! już można rozmawiać podczas jazdy. Jest zdecydowanie ciszej w kabinie.


Następnym krokiem był montaż obrotomierza oraz naprawa syreny (przestała działać zaraz po wyjeździe z Krakowa).



Wieczorem odbyło się ognisko z kociołkiem i nie tylko... trzeba świętować pierwszą udaną podróż oraz prace przy Pieszczochu. Niestety nie zrealizowaliśmy całego planu. Winowajcą okazała się pogoda. Niesamowity skwar, który szybko nas zmęczył. Oczywiście wspierały nas termosy z napojami ;)


Ciężka praca nie jest nam obca. Pękające tarcze w "kontówkach" również:)



Zabraliśmy ze sobą pomoc, niestety okazało się, że to kryminaliści, alkoholicy i śmierdzące lenie





Tylko poszedł w wieś i już mandat! (wychowanie w trzeźwości... :))




Pomagała nawet płeć piękna!


Na sam koniec kilka fotek















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz