wtorek, 29 maja 2012

Wieści, Wieści*

Trwają rozmowy z mechanikami/elektrykami. Wciąż ustalamy wygląd wnętrza. Środki ograniczone - czasowo oraz finansowo ;)

Mechanikom nie podobają się nasze pomysły a elektrycy twierdzą, że to nie możliwe...?!?!

15 wrzesień nie jest wcale tak odległym terminem jak nam się wydawało, jeszcze w marcu!

Pewniakiem jest czerwony dywan, który zastosujemy w naszym Pieszczochu, a miał go każdy w mieszkaniu/domu 20 lat temu!

ów koleżanka zgodziła się pozować, aby go zaprezentować:
http://www.wiocha.pl/68623

tak, tak - wisi na ścianie. U nas przyjmie pozycje bardziej horyzontalną. Świntuchy! O dywanie pisałem!

Zastanawiamy się również nad małym LCD + Playstation. Zawsze można w Mortal Kombat się wyżyć lub oglądnąć po raz setny "Chłopaki nie Płaczą":

http://www.youtube.com/watch?v=9PxDe8LoNAc

...i to w Grecji?

Czy wymieniać opony? nie potrzeba, w końcu wyglądają jak nowe! Problem pojawił się w momencie odczytania w którym roku zostały wyprodukowane:


tak! dobrze czytasz! drugi tydzień 1987 roku!

Nowa część została zainstalowana w dniu jutrzejszym ;)



Więcej info i zdjęć z metamorfozy naszego Pieszczocha już wkrótce!

*Wieści, Wieści - zapożyczony tytuł od Zakera! Dzięki!

czwartek, 24 maja 2012

Jest nasz!!

O tak! Dzisiaj oficjalnie stał się naszą własnością. Dorobił się również pierwszych nowych części!

oto one:

Trwają narady, tworzymy wciąż listę "todo" i szukamy zaufanych mechaników/elektryków.

Być może kula z dyskoteki



z kolorofonami



 i rurą na środku to przesada, ale jakoś trzeba sobie umilać czas w podróży. Z drugiej strony nie wyobrażam sobie tańczącego Kuraka... ;-)


sobota, 19 maja 2012

Dzień trzeci: Garażowanie

Jak wspomnieliśmy w poprzednim wpisie, komu potrzebne zamki w samochodzie Strażackim? Dlatego też dzisiaj trzeba było go zawieźć do garażu. Przecież nie chcielibyśmy aby ktoś zrobił krzywdę naszemu Pieszczochowi. Tak, nazywa się Pieszczoch. Tak go nazwali Strażacy, zmieniać nazwy nie zamierzamy!

Pierwsza relacja z samej jazdy:





Jak był zamknięty na noc? ha! 

Trzeba wejść tyłem:


Następnie usunąć blokadę:






Jeszcze kilka fotek:









piątek, 18 maja 2012

Krok drugi: Przyjazd do Krakowa

To tylko 60 km powiedział Kura! Damy radę! Zapytałem kto prowadzi? No jasne że Ty - odpowiedział Kura. Stanęło na 50/50.

Pierwsza przeszkoda: brak regulacji pasów, są za krótkie i nie da się wyregulować! Po nieudanej walce Komendant mówi - Kto zatrzyma Straż do kontroli? Dajcie sobie spokój.

Druga przeszkoda: samochód posiada trzy biegi + wsteczny. Pierwszy bieg bez synchronizacji. Jedynka w miejscu dwójki, Na jedynce wsteczny. Pamiętaj Oczator! nie wrzuć czasami rakietu!

Czy to koniec problemów? ależ nie... Po 20km... zgasły światła mijania! A raczej zaczęły mrugać. Cóż, zastała nas noc, trzeba zatrzymać się na stacji, wrócić po niego w dzień.

Jednak do odważnych świat należy! Pierwsze użycie narzędzi:


Coś się udało, światła świecą! Dojedziemy!

Samochód ma przejechane 9200km:


Jednak luz na kierownicy jest jak w kolanie Oli! (KMWTW). Hamulec? a co to jest? Niestety zepsuł się system równomiernego rozkładania siły hamowania. Klimatyzacja również uległa delikatnej awarii, miała tylko tryb dmuchaj gorącym! Są i plusy naszego Pieszczocha! Oszczędzisz na rozmowach przez telefon czy na zestawie głośnomówiącym. Radia również nie potrzeba. Gra cały czas ostry death metal, skoordynowany z tempomatem i ruchem pedałów. Kiedy już zajechaliśmy pod dom, okazało się, że samochodu nie da się zamknąć. Kto w Straży Pożarnej zamyka samochód, który jest garażowany? Dlatego nie podam adresu, gdzie znajduje się auto!

Kilka fotek na koniec:















czwartek, 17 maja 2012

Krok pierwszy: Zakup samochodu!

Złombol? a czemu nie? W styczniu, razem z Kurą ustaliliśmy, że jedziemy. Do dzisiaj nie wierzyliśmy, że możemy to zrobić. Ponad 5000km samochodem za 1000zł? Trasę można zobaczyć tutaj.

Przy dobrym piwie:


tematem rozmów nie było to, czy jedziemy, a jaki samochód zakupić. Moja propozycja: Żuk, Nysa. Kura  proponował terenowy 4x4. Jednak szybko wybiliśmy sobie "tenerówkę" z głowy, po przeliczeniu wysokości kosztów za paliwo! Finalnie "stanęło" na zakupie dużego fiata. Zaczęły się poszukiwania. Po miesiącu wróciliśmy do pierwotnego planu! Żuk! Duży, pojemny, wygodny!

...i stało się! W dniu 17-05-2012 drogą kupna nabyliśmy Żuka. Rok produkcji 1987. Przebieg 9200km! Zakupiony został od OSP.

Kilka fotek zrobionych "na szybko" po transakcji:







Teraz czeka nas lista "todo". Na bieżąco będziemy relacjonować przebieg modernizacji naszego Pieszczocha!